Specyficzne dla Internetu jest to, że wiele jego cech stanowi równocześnie wady i zalety. Ilość udostępnianych informacji, skądinąd korzystna, powoduje, że sieć osiąga już techniczne możliwości przenoszenia cyfrowych danych. Prowadzi to do znacznego spowolnienia ładowania dokumentów, a czas potrzebny na znalezienie informacji wydłuża się. Jest to bardzo odczuwalne w Polsce, gdzie sieć nie jest przystosowana do obsługi tak wielkiego ruchu, jaki jest notowany w wyniku ciągłego wzrostu liczby użytkowników. Powoduje to potrzebę ścisłego ograniczania bogactwa technik multimendialnych na WWW, może prowadzić też do niechętnego nastawienia do promocji pojawiającej się na stronach. Wirtualny handle staję się w takich warunkach utrudniony, bo niecierpliwi klienci nie będą oczekiwać klika minut na połączenie ze sklepem lub firmą.
Te niekorzystne zjawiska nie są jedynie domeną polską, pojawia się jednak problem które kraje lub instytucję mają sfinansować rozbudowę technicznej infrastruktury Internetu. Znów trzeba odwołać się do zdecentralizowanej budowy sieci i braku instytucji sprawującej nad nią pieczę. Deklaracje rządów najsilniejszych gospodarczo państw o budowie informatycznej autostrady nie przekładają się na praktykę. Potrzebne jest zaangażowanie bardzo dużych kwot, a sposób egzekwowania późniejszych opłat jest trudny do opracowania właśnie przez rozdrobnienie sieci.
Uzależnienie wszelkiej działalności firmy od sieci komputerowych jest niebezpieczne nie tylko ze względu na możliwość utraty zniecierpliwionych klientów. Trzeba mieć na uwadze, że Internet to komputery połączone za sobą kablem, co może prowadzić do odłączenia części sieci od świata w przypadku usterek technicznych. Okazuje się, że nawet najlepsze zabezpieczenia techniczne nie są w stanie zapobiec takim zdarzeniom. Przekonało się o tym ponad 400 kalifornijskich firm, gdy kabel, który łączył Krzemową Dolinę ze światowym Internetem został przegryziony przez szczury. Provider, który świadczył tym firmom podłączenie do Internetu zapewniał o jego niezawodności dzięki wykorzystaniu fizycznej części ARPANETU, budowanego tak, by funkcjonował nawet po ataku nuklearnym.